Dziewczyna Vampire

Dziewczyna Vampire

poniedziałek, 16 czerwca 2014


 Prolog


     ~Kilka lat wcześniej~

Na pewnym osiedlu mieszkaniowym, na podwórku było kilka małych dzieci tak w wieku 8-11,było też dwóch chłopców rodzeństwo jeden najmłodszy Adam w wieku 9  lat miał rozszarpane i brudne blond włosy tak jak i buzię,ubrania, leżał na ziemi kopany przez małe dzieci-wampiry,drugi starszy Nathan w wieku 11 lat był trzymany przez resztę,ale i tak wyrywał się i krzyczał a ludzie przechodzących nic nie robili tylko odwracali wzrok i udawali że nic nie widzą, bo przecież kto niby przeciwstawnie się wampirom.
-zostawcie go!!!!! on nic wam nie zrobił!!!!-krzyczał i krzyczał i nagle przestali,za to jeden z dzieciaków z grupki podeszło do niego i walnęło go w głowę i szarpał za włosy
-ciesz się że go nie ugryźliśmy i nie wyssaliśmy mu krwi-zaśmiał się i nakazał kolegom go puścić-na razie cieniasie przyjdziemy jeszcze później-wszyscy się zaśmiali i poszli do domu,A temu wszystkiemu przeglądała się mała blond włosa dziewczynka w wieku 10 lat kiedy reszta dzieciaków poszła  postanowiła podejść do dwóch chłopców,starała się podejść nie widocznie i cichutko żeby jej nie zauważyli, ale niestety dziewczynka potknęła się o kamień i wywróciła się z głośnym piskiem na ziemie głową do dołu.Nathan i Adam odwrócili się w kierunku kiedy zobaczyli dziewczynkę o bladej cerze i kłach skapnęli się że to wampir,Nathan od razu nie czekając na nic zasłonił ciałem swojego brata i stanął w pozycji obronnej czekając na ruch młodej wampirzycy,ale dziewczynka zamiast zrobić cokolwiek co pomyślał najstarszy zapytała się
-wszystko w porządku??-chłopcy nie wiedzieli co zrobić pierwszy raz zobaczyli że wampir się nimi interesuje,ale Nathan nie tracąc gardy odpowiedział
-nic ci do tego wampirzyco!-z jego ust aż tryskała nienawiść do niej i do jej gatunku
-Nath nie mów tak do niej ona nic nie zrobiła-skarcił go młodszy, z trudem się podniósł na siłach ale i tak nic mu to nie pomogło bo po chwili upadł na ziemi z krzykiem
-Adam nie wstawaj-obrócił się i pomógł swojemu bratu położyć się wygodnie.Dziewczynka wszystko obserwując też podeszła do niego z strachem
-nic ci się nie stało??-zapytała klęcząc koło Adama,szybko zlustrowała że chłopak ma złamaną nogę w kilku miejscach skręconą kostkę w drugiej nodze i w ręce,nigdy nie widziała żeby tak był w ciężkim stanie a do tego taki mały chłopczyk, już chciała użyć swojej mocy żeby mu pomóc ale została odepchnięta od jego brata
-zostaw go, już wystarczy co mu zrobili tamci teraz nie potrzebujemy żebyś ty jeszcze mu pogorszyła!!-prawie wykrzyknął na małą ,a ręce same zaczęły się zaciskać w pięści
-braciszku przestań ona przecież nic nie zrobiła-próbował ją bronić młodszy a starszy nie mógł uwierzyć że to robi
-a ty jeszcze ją bronisz po tym co ci zrobili!?!-nie wytrzymał i krzyczał teraz na swojego młodszego braciszka
-tak bo to nie jej wina co mi zrobili, a nawet jestem jej wdzięczny za to że chce mi pomóc ty też powinieneś być!!-młodszy nie pozostał wdzięczny starszemu i też zaczął krzyczeć
-pff chyba w snach że jej podziękuje-odpowiedział już nie krzycząc Nat
-nie musicie mi dziękować ani nic innych rzeczy, chce pomóc bo nie lubię patrzeć na ból osób i tyle, a teraz jak mi pozwolisz to chce wyleczyć twojego brata-dziewczynka powoli wstała z ziemi i otrzepała swoją błękitną sukienkę na ramiączkach z ziemi i z gracją i podniesioną głową podeszła do malca, znowu kucnęła koło niego i wystawiła ręce nad jego ciałem-ostrzegam na początku może chwile bolec ale po tem będzie lepiej-uśmiechała się lettko a potem zamknęła swoje ciemne czerwone oczy skupiając się i nagle z jej rąk wypłynęła złota poświata która opatuliła Adama,Nathan obserwował to dziewczynkę to swojego brata nie wierząc na oczy, ponieważ wszystkie rany zaczęły się goić,na początku Adam krzyczał ale po chwili przestał z ulgą na twarzy leżał na ziemi widać że moc dziewczynki działa, dziewczynka skupiła się jeszcze bardziej żeby do końca wyleczyć go i na jej małym czole pojawiły się krople potu, po dwudziestu minutach leczenie się skończyło, dziewczynka opuściła ręce a poświata zniknęła,z wysiłku aż by  padła na ziemie gdyby szybka reakcja Nathana który ją złapał w pasie i przyciągnął  do siebie,Lucy bo tak maiła na imię dziewczynka nie czując upadku leniwie otworzyła swoje oczy,zobaczywszy blisko twarz chłopaka koło swojej zrumieniła się i aż wyskoczyła z jego objęć co skończyło się to znowu upadkiem.Nathan obserwując tą sytuacje zaczął się głośno śmiać jak i z bratem, dziewczynka zauważywszy to nadymała swoje małe policzki i obróciła głowę
-hahaha bardzo śmiesznie aż boki zrywać-powiedziała obrażone na chłopców dziewczynka
-oj no weź nie obrażaj się no ..... nazywam się Nat a to mój młodszy brat Adam-powiedział już uspokojony i podał dziewczynce rękę, 
-a ja Lucy-chwyciła rękę chłopca i podniosła się znowu otrzepując sukienkę
-a więc Lucy co ty tutaj robisz?-spytał się Adam
-hmm....... właściwie to na początku się zgubiłam a potem usłyszałam jakieś  śmiechy zainteresowana poszłam w tym kierunku no i wtedy zobaczyłam was i wampiry myślałam że się spytam ich o drogę ale w tedy zobaczyłam jak te okropne dzieci biją ciebie-pokazała na Adama- więc ukryłam się za  budynkiem i kiedy poszli postanowiłam ci pomóc-powiedziała na początku zamyślona potem zła a na końcu lekko się uśmiechnęła, chłopcy lekko się zarumienili a najbardziej Nat ale i tak odwzajemnili uśmiech
-jeśli się zgubiłaś to może pokażemy ci drogę do domu co?-spytał się Lucy Adam - co braciszku?? przecież dobrze znamy to miasto jak własną kieszeń-tym razem zwrócił się do brata
-no nie wiem jest już późno a jak wampiry nas zaatakują???
-spokojnie nie musicie mnie odprowadzać do domu-powiedziała dziewczynka, nie chciała im robić problemów a zwłaszcza że zgadzała się w 100% z Nathem, chłopcy popatrzyli na nią pytająco
-ale jak to przecież się zgubiłaś a jak coś ci się stanie i rodzice będą się o ciebie martwić??-powiedzieli jednocześnie co dziwnie to brzmiało, Lucy tylko się uśmiechnęła że oni się o nią martwią ale i tak nie mogła na to pozwolić, gdyby się dowiedzieli kim jest jej rodzina to by  ją znienawidzili a ojciec gdyby się o tym dowiedział, aż się wzdrygnęła na tą myśl,chłopcy zaniepokojeni stanem dziewczynki zapytali się
-Lucy wszystko okej??
-a... tak jasne że tak po prostu się zamyśliłam, a tak wracając do tematu to naprawdę sama sobie poradzę
-jak to przecież sama mówiłaś że nie wiesz gdzie jesteś a sama chcesz wrócić-spytał się podejrzliwie Nath,dziewczynka tylko znowu się uśmiechała i pokazała palcem stukając go w nos
-zapomnieliście że jestem wampirem i że mam wyostrzone zmysły taki jak węch, mogę wrócić swoim zapachem do domu-odpowiedziała mu spokojnie tłumacząc im jak i wymyślając tą wymówkę na ostatnią chwile,chłopcy jak w transie ją wysłuchali a potem tylko z ich ust wydobyło się charakterystyczne ,,aaaa" Lucy słysząc ich odpowiedz westchnęła ciężko i położyła swoją rękę na czole
-boże a mówią że to ja jestem głupia a proszę jednak jest ktoś głupszy
-ej my wcale nie jesteśmy głupkami-odpowiedzieli znowu razem bracia jednocześnie
-dobrze dobrze oczywiście że wam wierze-zaśmiała się leciutko Lucy na ich wypowiedz
-pffff-tym razem obraził się Nat i jak to robiąc podobnie do Lucy nadymał policzki i odwrócił głowę na bok
-Lucy odwiedzisz nas jeszcze jutro??-spytał się Adam, bardzo polubił Lucy i chciałby się znowu z nią spotkać i pobawić,Nat też był ciekawy i też tego pragnął co mały ale nie umiał się zapytać dlatego w duchu dziękował mu że to on zapytał 
-bardzo chętnie się znowu zwami pobawię-uśmiechnęła się szerzej,chłopcy słysząc jej odpowiedz uśmiechnęli się tak jak Lucy i pożegnali ją 

~kilka tygodni później~

Lucy zawsze o tej samej porze przychodziła do chłopców i leczyła swoją mocą Adama magią a potem się bawili w najlepsze, raz gdy dziewczynka któryś raz się przewróciła i zdarła kolano zabrali ją do domu bo Lucy nie mogła używać magii na sobie,kiedy rodzice zobaczyli dziewczynkę na początku się lekko przestraszyli ale jak ją poznali zaczęli ją traktować jak swoje.Pewnego dnia kiedy Lucy udało się wymknąć szybciej bo jej rodzice gdzieś wyjechali, gdy zauważyła jak dzieci znęcają się nad Adamem nie wytrzymała i wkroczyła do akcji akurat wtedy gdy gruby chłopczyk chciał go walnąć w twarz Lucy zatrzymała jego rękę w ostatniej chwil
-nawet nie waż się go więcej dotknąć grubasie!-powiedziała przez zaciśnięte zęby a jej oczy zabłysły krwistą czerwienią, 
-Lucy!!-powiedzieli Nat i Adam razem  uradowani na widok swojej przyjaciółki.Chłopak się wkurzył na Lucy i chciał ją odepchnąć ale kiedy zobaczył jej oczy aż się przestraszył i zrobił dwa kroki do tyłu do swoich kumpli ale kiedy zrozumiał że ich jest więcej uśmiechnął się złośliwie
-no proszę sam nie umiałeś nas pokonać to przyprowadziłeś odmieńca i co myślisz że nas przestraszysz tym czymś-pokazał na Lucy która maiła w oczach łzy,dlatego własnie nie wychodziła na dwór i nie bawiła się z innymi dziećmi bo była inna niż oni i posiadała potężną magię, do teraz pamięta jak raz ojciec jej pozwolił wyjść na dwór i przez przypadek uaktywniła swoją moc przez to dzieci  zaczęli ją nazywać potworem a rodzice zamknęli ja w domu ale teraz było inaczej miała przyjaciół Nata i Adama i będzie ich bronić nawet wtedy jak będzie musiała im pokazać swoją prawdziwą moc i przypomnieć im że ona też jest wampirem.Nathan nieźle się wkurzył i podszedł do chłopaka i walnął go w twarz
-nie masz prawa mówić tak do Lucy! nie wiesz jaka ona jest! nie poznałeś jej! więc nie mów że jest potworem bo nim nie jest!!!-mówiąc tak bił jeszcze młodego wampira aż jego kumple nie wzięli go i popchnęli na ziemie i przytrzymali go, chłopiec zaczął się powoli zbierać z ziemi a jego twarz wyrażała gniew a jego kły zaczęły wystawać z jego ust, Nat, Adam i Lucy wiedzieli co to oznacza, dziewczynka nie pozwalając na to, wskoczyła na wampira z krzykiem i biła go, on ją z łatwością zrzucił na ziemi i kopnął ją kilka razy w brzuch, Lucy na skutek tych uderzeń wypluła krew z ust, Nat widząc to krzyknął wydzierając się
-LUCYYYYY!!!! -chłopak popatrzył na niego a na jego twarzy znowu pojawiła się złośliwy uśmiech  
-żeby dać wam nauczkę i jej że nam się nie stawia to trochę się z nią pobawię w gryzienie skoro jest chętna -pokazał na nieprzytomną dziewczynkę i kilku chłopaków podniosło ją i powoli podchodził do niej, chłopcy widząc to rozszerzonymi z przerażenia oczami co się dzieje nie umieli sobie wybaczyć że są bezsilni, ale nagły podmuch wiatru i zobaczyli że przed chłopakiem stoi wysoki łysy umięśniony groźny facet w stroju lokaja
-przepraszam ale wątpię czy panienka Lucy będzie się z wami takie zabawy bawić-powiedział groźnym że aż same dzieci wypuściły ją z przerażenia i uciekły jeszcze biegnąc wykrzyczał
-jeszcze was dorwę!- i nie było po nich śladu, Nat od razu pobiegł do brata i zauważył że ma złamaną rękę i kilka żeber, a w tym czasie facet podniósł ciało Lucy i położył na jej głowę rękę a z niej poszło ciemna mgła po chwili zniknęła i  chciał odejść gdy Nat stanął na drodze
-gdzie zabierasz Lucy i kim jesteś-zapytał z powagą i troską o swoją przyjaciółkę 
- moje imię nie jest ci potrzebne, a gdzie zabieram  panienkę Lucy? to oczywiście jasne że do domu tam gdzie jest jej miejsce a i radze żebyście o niej zapomnieli-powiedział bez żadnych emocji a Nat myślał że zaraz wybuchnie
-zapomnieć?! ZAPOMNIEĆ?!!!! ty chyba sobie kpisz a poza tym Lucy nie lubi siedzieć w domu i dlaczego jej zabraniasz wychodzić z domu?!!!!!!!-krzyknął nieźle wkurzony, mężczyzna też się wkurzył i wyciągnął rękę i chwycił jego głowę a z jej znowu wyleciał ciemny dym który opląt jego głowę .Nat zaczął  z sekundę na sekundę być senny a jego powieki zaczęły same się zamykać zanim całkowicie odpłynął zauważył że mężczyzna tym razem zmierza w kierunku jego brata który był przerażony i wołał jego imię, był wściekły że nic nie mógł zrobić ale jego złość nie była długa do zaraz odpadł z sił i po prostu zasnął.Tak jak i jego młodszy brat Adam i pozostali na podwórku sami. 

1 komentarz:

  1. tak jak widzicie postanowiłam zmienić bloga po
    1 bo miałam mało osób a po
    2 jakoś nie umiałam napisać nawet pierwszego bloga dlatego zmieniam tematykę tego bloga mam nadzieje że wam się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń